Relacje Prywatne

Krystyna Frąszczak, siostrzenica pułkownika Hieronima Dekutowskiego żałowała, że żadna z sześciu sióstr Hieronima Dekutowskiego nie doczekała odnalezienia brata. Podkreślała zarazem, że ustalenie tożsamości brata matki to wielkie wydarzenie dla jej rodziny. "Gdyby parę lat temu ktoś powiedział, że jego szczątki zostaną odkryte i zidentyfikowane, to byśmy nie uwierzyli" Siostrzenica Hieronima Dekutowskiego dodała, że pułkownik jest bohaterem i mimo ciężkich czasów w Polsce, rodzina nigdy w niego nie zwątpiła.


„Ja dziś wyjeżdżam na angielską stronę – jestem umówiony z chłopakami co do kontaktów, jak będę po tamtej stronie. Stary – najważniejsze nie daj się nikomu wykiwać i bujać, jak tam wyjadę, załatwię nasze sprawy pierwszorzędnie – kontakt będziemy mieć i tak. Czołem, Hieronim”. Prywatny list Hieronima Dekutowskiego do Zdzisława Brońskiego ps. Uskok“ W słowach zamordowanego bestialsko majora ,,Zapory” przekazanych potomnym przez jego sanitariuszkę pobrzmiewa troska o Polskę, bezsilność wobec totalitarnej władzy, ale także straszliwy dramat dowódcy. Skazany przez okupujących Polskę polskich i sowieckich komunistów na pewną śmierć i okrzyknięty przez nich haniebnym mianem bandyty dowodzącego bandytami, miał ,,Zapora” świadomość, że jedyne, na co może liczyć on i jego żołnierze, to przywracająca im honor ludzka PAMIĘĆ o tym, kim naprawdę byli i o co walczyli.(…) Bronił ludność podległego mu terenu przed wywózką na Sybir, więzieniem ,gwałtami, prześladowaniami i śmiercią. Ludność lubelskich wsi i miasteczek nagrodziła czyny majora ,,Zapory” podwójnie: za życia nadała mu zaszczytny tytuł KOMENDANTA, a po jego męczeńskiej śmierci, przez pół wieku z troską i pieczołowitością przeniosła do czasu wolności PAMIĘĆ o tym, kim naprawdę był i o co walczył. Komendant ,,Zapora” był synem miasta Tarnobrzeg. Rodzinne miasto wychowało go tak, że jesteśmy dziś z niego dumni my- mieszkańcy Lubelszczyzny i wy- mieszkańcy Tarnobrzega; że dumna jest z niego Polska cała”. Wypowiedź dr Ewy Kurek o Zaporze i jego oddziale


"Miał trzydzieści lat, pięć miesięcy i 11 dni. Wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. Zerwane paznokcie. - My nigdy nie poddamy się! - krzyknął, przekazując przez współwięźniów swe ostatnie posłanie. Według dokumentów, wyrok wykonano przez rozstrzelanie [o godz. 19.00 - TMP]. Mokotowska legenda głosi jednak, że ubowscy kaci zapakowali majora »Zaporę« do worka, worek powiesili pod sufitem i strzelali, sycąc swą nienawiść widokiem płynącej spod sufitu niepokornej krwi. Potem, w pięciominutowych odstępach, mordowali jego żołnierzy: »Rysia«, »Żbika«, »Mundka«, »Białego«, »Junaka« i »Zawadę«". Ostatnie chwile Hieronima Dekutowskiego opisane przez dr Ewę Kurek w książce "Zaporczycy".

Kiedy nagle otworzyły się drzwi celi i padło nazwisko ,,Dekutowski” serce podeszło do gardła. "Zapora” z godnością i bólem odwrócił się i spojrzał w oczy kata. Nastąpiło ostatnie pożegnanie. I ostatnie słowa: "Przyjdzie zwycięstwo, jeszcze Polska nie zginęła”. Wyszedł przy pomocy strażników. Nie miał jeszcze trzydziesty jeden lat, ale wyglądał jak starzec. Połamane ręce i nogi, wybite zęby, złamany nos i żebra, zerwane paznokcie, siwiutkie włosy. Jedna z wersji o jego śmierci mówi, że w celi śmierci nie mógł stanąć na nogi. Oprawcy wcisnęli go do worka, powiesili pod belką i biegali dokoła, strzelając na oślep. I. Kochanowska "Błyskawica", Ostatni rozkaz cichociemnego majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, Biuletyn Informacyjny AK (marzec 2009)


Wkroczenie Sowietów oznaczało masowe represje i mordy na Polakach, szczególnie żołnierzach AK. Jeśli uniknęli wywózki na Sybir, trafiali do katowni UB na Zamku Lubelskim (gdzie, prócz innych morderców, działał m. in. ścigany później przez Instytut Pamięci Narodowej Salomon Morel). „Zapora” nie mógł stać z boku. Walce o wolną Ojczyznę poświęcił nawet prywatne życie. Narzeczonej powiedział: "Idę do lasu, nie wiem, czy przeżyję, nie możemy być razem..." Życie Zapory według Tadeusza Płużańskiego


Organizator Projektu
Projekt Współfinansuje
Patroni Projektu