Życiorys

Hieronim Kazimierz Dekutowski ps. „Zapora”, „Odra”, „Reżu”, „Stary”, „Henryk Zagon”, „Mieczysław Piątek” (ur. 24 września 1918 w Dzikowie, zm. 7 marca 1949 w Warszawie) – major, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, cichociemny, dowódca oddziałów partyzanckich AK, DSZ i Zrzeszenia WiN, harcerz. Pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika przez Rząd RP na uchodźstwie w 1988. Jego najstarszy brat zginął jako legionista w wojnie polsko-bolszewickiej. - Ten duch brata bohatera do końca towarzyszył młodemu Hieronimowi - mówił Ireneusz Haczewski na antenie Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Władysław Siła-Nowicki, przełożony Dekutowskiego, w swoich wspomnieniach zapisał: "Wkrótce zyskał opinię wybitnego dowódcy. Cechowała go odwaga, szybkość decyzji a jednocześnie ostrożność i ogromne poczucie odpowiedzialności za ludzi. Znakomicie wyszkolony w posługiwaniu się bronią ręczną i maszynową, niepozorny, ale obdarzony wielkim czarem osobistym umiał być wymagający i utrzymywał żelazną dyscyplinę w podległych mu oddziałach, co w połączeniu z umiarem i troską o każdego żołnierza zapewniało mu u podkomendnych ogromny mir. Nazywali go »Starym«, choć nie miał jeszcze trzydziestu lat". Był najmłodszym z dziewięciorga dzieci Jana Dekutowskiego, blacharza, członka PPS. Jego matka nie pracowała, więc mogła oddać się wychowaniu dzieci. Od małego wychowywany był w patriotyzmie, pamiętano o tradycji Legionów Polskich, jak i wojnie polsko-bolszewickiej. Brał w niej udział najstarszy z braci Dekutowskich. W latach 1930-1938 uczęszczał do Państwowego Gimnazjum i Liceum imienia Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnobrzegu. Uczęszczając jednocześnie do I Drużyny Harcerzy imienia generała Jana Henryka Dąbrowskiego, a następnie do II Wodnej Drużyny Harcerzy imienia generała Mariusza Zaruskiego, gdzie był drużynowym. Maturę ostatecznie zdał 19 maja 1939 i zamierzał studiować we Lwowie, co uniemożliwiła mu agresja Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę. Na początku września 1939 ewakuował się wraz z siostrą do Lwowa.
Najprawdopobniej wstąpił jako ochotnik do wojska i walczył w obronie Lwowa. Następnie, z resztkami polskich oddziałów, przeszedł 17 września na Węgry, gdzie został internowany. Po brawurowej ucieczce z obozu, przez Jugosławię i Włochy, przedostał się, w listopadzie 1939, do Francji, gdzie zgłosił się do odtwarzanej Armii Polskiej. Otrzymał przydział do 4. Pułku Piechoty 2. Dywizji Strzelców Pieszych. Od stycznia do kwietnia 1940 przebywał w szkole podoficerskiej. Po jej ukończeniu został awansowany na stopień starszego strzelca. Do 6 stycznia 1941 służył w III batalionie I Brygady Strzelców jako karabinowy. Następnie szkolił się w Szkole Podchorążych Piechoty, którą ukończył z wyróżnieniem. Jako prymus otrzymał z rąk wicepremiera Stanisława Mikołajczyka oficerski kordzik. Został przydzielony do plutonu czołgów w III Batalionie I Brygady Strzelców, a następnie 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. 24 kwietnia 1942 zgłosił się ochotniczo na przeszkolenie dywersyjne do służby w kraju. Już 2 września 1939r., na stację kolejową w Tarnobrzegu spadły bomby niemieckie. W kolejnych dniach przez miasto przetoczyły się kolumny wojska i ludności cywilnej, uciekającej na wschód. 8 września 1939r. Również Dekutowski zdecydował się opuścić Tarnobrzeg ( wraz z siostrą i dwoma siostrzeńcami). Za cel swojej podróży obrał Lwów. Można podejrzewać, że nosił się za zamiarem ochotniczego wstąpienia do Wojska Polskiego. Żadne źródła jednak nie wskazują, by wziął udział w walce z Niemcami. Wiadomo jedynie, że dotarł do Lwowa. Tam zaskoczyła go okupacja sowiecka. 12 października wstąpił do niewielkiej grupy wojskowych, na czele których stał gen. Bronisław Duch. We Francji 28 listopada 1939r. Wstąpił w szereg Armii Polskiej i otrzymał przydział do 7. kampanii 4. pułku piechoty, wchodzącego w skład 2. Dywizji Strzelców Pieszych. 24 kwietnia 1942r., czyli w trakcie służby w I Brygadzie Strzelców, Dekutowski podpisał krótką deklarację: „Zgłaszam ochotniczo swą kandydaturę do użycia mnie do pracy w Kraju”, co oznaczało udział w kursie cichociemnych. W specjalnym ośrodku w Audley End przeszedł szkolenia: z taktyki z zakresu prowadzenia działań dywersyjnych, konspiracji i bytowania. 4 marca 1943r. Przeniesiono go z I Brygady Strzelców do Sekcji Szkolnej Ośrodka Radiowego Sztabu Naczelnego Wodza. Po zakończeniu szkoleń ppłk dypl. Michał Protasiewicz wystawił mu następującą ocenę: „Bardzo energiczny i pojętny. Bardzo ambitny. Dobry wpływ na otoczenie. Zdolności organizacyjne i dowódcze duże. Życiowo mało wyrobiony – raczej młodzieńczy. Spokojny, małomówny. Dyscyplina i lojalność służbowa – duża. Patriotyzm bardzo duży. Ogólnie dobry. Nadaje się na stanowisko oficerskie”. Nie wszystkie opinie były jednak tak pochlebne, co sprawiło, że na skierowanie do kraju musiał poczekać kilka miesięcy. W nocy z 16 ma 17 września 1943r. Zapora siadł na pokład samolotu Halifax na lotnisku RAF w Tempsford. Dowódcą załogi lotniczej był por. naw. Władysław Krywda. Po skoku Dekutowski został awansowany na podporucznika, ze starszeństwem z dniem 16 września 1943r. Jeszcze 17 września 1943r. Po krótkim powitaniu i przekazaniu przewożonych pięniedzy oraz broni, pod dyskretną opieką miejscowych żołnierzy Armii Krajowej „Zapora” przedostał się koleją do Warszawy. W kolejnych tygodniach jego oddział przeprowadził likwidację dwóch niemieckich konfidentów oraz kilku band rabunkowych. Już wówczas zaczęła powstawać legenda „Zapory”. Jeden z jego podkomendnych, Zbigniew Orliński „Sławian”, napisał wiersz pt. Załoga IV fortu (dotyczący bunkra na zboczu wzgórza Łysiec koło Hoszni Ordynackiej):





Rozkazem Naczelnego Wodza z 30 października tego roku, awansowano go do stopnia podporucznika rezerwy. Otrzymał przydział do Kedywu Okręgu AK „Lublin”.Kwaterował w rejonie Hoszni Ordynackiej, skąd przeprowadził kilka udanych akcji, nie tylko osłaniających ludność Zamojszczyzny, ale nawet – nocą z 4 na 5 grudnia – spacyfikował wieś Źrebce pod Szczebrzeszynem, zabijając kilku niemieckich kolonistów. W partyzanckich kryjówkach przechowywał i uratował wielu Żydów, ściganych przez Niemców, przeprowadził też wiele akcji likwidowania konfidentów. Następnie objął dowództwo skadrowanej 4. kompanii w 9. Pułku Piechoty Legionów AK w Inspektoracie Rejonowym AK „Zamość”.Atakował uzbrojone wsie niemieckich osadników, walczył z wojskiem, likwidował niemieckich konfidentów, pomagał ukrywającym się Żydom, zwalczał bandytyzm. W styczniu 1944 został szefem Kedywu w Inspektoracie Rejonowym AK Lublin-Puławy i jednocześnie dowódcą oddziału dyspozycyjnego Kedywu (OP 8).Według badaczy, jego oddział, między styczniem i lipcem 1944, przeprowadził, samodzielnie i wraz z oddziałem ppor. Mariana Sikory ps. „Przepiórka”, ponad 80 akcji zbrojnych przeciwko Niemcom, najwięcej spośród wszystkich jednostek okręgu lubelskiego. Według badaczy, jego oddział, między styczniem i lipcem 1944, przeprowadził, samodzielnie i wraz z oddziałem ppor. Mariana Sikory ps. „Przepiórka”, ponad 80 akcji zbrojnych przeciwko Niemcom, najwięcej spośród wszystkich jednostek okręgu lubelskiego. Wroga wspierały nawet samoloty wywiadowcze, które wiązkami granatów i ostrzałem broni maszynowej atakowały partyzantów. Tylko części niemieckiej kolumny udało się wycofać. Na placu boju hitlerowcy zostawili około 50 zabitych oraz dużą ilość uzbrojenia. 17 lipca, w kolejnym boju, pod Kożuchówką, nie dał się pokonać, lecz niestety został ranny w rękę. Leczył się potem w Lublinie, a także Tarnogradzie i klasztorze w Borku Starym. Podczas akcji „Burza”, jego oddział otrzymał zadanie objęcia ochrony sztabu Komendy Okręgu, pozostającego w konspiracji, po zajęciu Lubelszczyzny przez wojska sowieckie. 28 lipca 1944, po decyzji zwierzchników złożenia broni przez oddziały, ppor. Dekutowski rozwiązał swoją kompanię i ukrywał się, wraz z podkomendnymi, w Puławach, Lublinie i Tarnobrzegu. W sierpniu 1944 ponownie zmobilizował swój oddział aby pomóc walczącej Warszawie, lecz po nieudanej próbie przekroczenia Wisły, rozformował go i nadal ukrywał się na dawnych akowskich kwaterach. W styczniu 1945 postanowił powrócić do konspiracji, tym razem skierowanej przeciwko komunistom i Sowietom. Jednym z głównych powodów było zamordowanie jego 4 byłych żołnierzy przez komendanta posterunku MO/UB w Chodlu, Abrama Taubera, który był Żydem uratowanym wcześniej przez Dekutowskiego od śmierci z rąk Niemców. W odwecie, w nocy z 5 na 6 lutego 1945, Hieronim Dekutowski rozbił ten posterunek. Dekutowski został ranny w nogę, lecz zdołał przedrzeć się przez obławę i przedostał się, z 40 partyzantami, za San. W akcie zemsty ubowcy podpalili w Skrzyńcu dom, w którym mieszkała żona jego zastępcy, Stanisława Wnuka ps. „Opal”. Po tym wydarzeniu nawiązał kontakt z Komendą Okręgu AK „Lublin”, po czym objął dowództwo nad grupą dywersyjną i zaczął przeprowadzać akcje zbrojne przeciwko funkcjonariuszom NKWD, UB i MO, którzy siali terror w okolicy. Szczególne okrucieństwo wykazywały posterunki MO w Kazimierzu Dolnym i UB w Puławach. Milicjanci aresztowali wielu podejrzanych o działalność konspiracyjną. „Zapora”, decydując się pozostać w konspiracji, zrezygnował z założenia rodziny. Wiosną 1945 dowodził licznymi akcjami rozbijania posterunków MO i likwidacji funkcjonariuszy aparatu władzy.„Zapora”, decydując się pozostać w konspiracji, zrezygnował z założenia rodziny. Jego oddział wykonał kilka brawurowych akcji, m.in: - 7 kwietnia wykonał akcję ekspriopracyjną w banku w Lublinie, zabierając ponad milion złotych; w czasie odwrotu stoczył walkę z grupą operacyjną UB, w której zginął naczelnik Sekcji I WUBP Antoni Kulbanowski, - 26 kwietnia, wraz z oddziałami „Podkowy” i „Mata”, opanował Janów Lubelski; zdobył posterunek MO, wykonał wyrok śmierci na referencie UB, uwolnił kilkunastu więzionych z miejscowego więzienia, zarekwirował pieniądze ze wszystkich urzędów w mieście i zdobył 4 samochody ciężarowe, - w maju opanował posterunek MO/UB w Bełżycach – uprowadził zastępcę komendanta oraz zdobył broń, amunicję i mundury, - 19 maja rozbił posterunek MO/UB w Kazimierzu Dolnym, zabijając 5 milicjantów i ubeków oraz kilku żołnierzy i 2 oficerów sowieckich. Rajd zakończył się w czerwcu, kiedy doszło do walki z grupą operacyjną UB i NKWD; partyzanci wycofali się do lasu. Rozkazem Dowództwa DSZ, z 1 czerwca 1945, Hieronim Dekutowski otrzymał awans na stopień majora i objął dowództwo nad wszystkimi oddziałami partyzanckimi w Inspektoracie „Lublin” DSZ. Latem tego roku, na rozkaz dowództwa, złożył broń i ujawnił większość swoich żołnierzy, ale, wobec znikomych gwarancji bezpieczeństwa, sam, wraz z kilkoma podkomendnymi, ukrył się w rodzinnych stronach. W październiku dwukrotnie próbował przedostać się na Zachód przez zieloną granicę; raz jego grupa została rozbita przez UB pod Świętym Krzyżem w Górach Świętokrzyskich. Hieronim Dekutowski prowadził także akcje przeciwko tzw. moskwom, czyli wsiom silnie popierającym władzę komunistyczną. Najsłynniejsza była pacyfikacja wsi Moniaki, 24 września 1946, w wyniku której spłonęło 29 zagród, a 40 zwolenników komunistów ukarano chłostą. Latem i jesienią 1946, po nasileniu działań grup pościgowych KBW i UB, został zmuszony do wzmożenia działań zbrojnych.
Jednak wkrótce zaprzestał tego, gdyż wielu jego żołnierzy zostało jednak aresztowanych. W lutym 1947 formalnie zaprzestał prowadzenia akcji zbrojnych, które od pewnego czasu ograniczały się tylko do zaopatrywania oddziału i samoobrony. 22 czerwca 1947 ujawnił się, ale, zagrożony aresztowaniem, podjął, z kilkoma podkomendnymi, ponowną próbę przedostania się na Zachód. Wcześniej, 12 września 1947, wydał ostatni rozkaz, przekazując dowództwo nad pozostałymi oddziałami kpt. Zdzisławowi Brońskiemu ps."Uskok". W prywatnym liście do „Uskoka” napisał: „Ja dziś wyjeżdżam na angielską stronę – jestem umówiony z chłopakami co do kontaktów, jak będę po tamtej stronie. Stary – najważniejsze nie daj się nikomu wykiwać i bujać, jak tam wyjadę, załatwię nasze sprawy pierwszorzędnie – kontakt będziemy mieć i tak. Czołem, Hieronim”. Wydał też ostatni rozkaz do Izabelli Kochanowskiej, oto jej słowa: " Ostatni rozkaz Cichociemnego to prośba majora Hieronima Dekutowskiego ,,Zapory”, dowódcy zgrupowania oddziałów partyzanckich przy Inspektoracie Zrzeszenia Wolność i Niepodległość w Lublinie, skierowana do mnie, ,,Błyskawicy”, jego łączniczki. Zbliżała się amnestia w 1947 roku i wielkimi krokami zima. Nadeszła dla mnie chwila decyzji opuszczenia oddziału partyzanckiego, oraz rodzinnych stron. Jawiły się mi one szkieletem ścian bez dachu i chaszczami porosłych zarośli w resztówce majątku moich rodziców Łopienniku – majątku ziemskim moich rodziców na Lubelszczyźnie. Postanowiłam pojechać do Sopotu, gdzie mieszkali moi rodzice. Na pożegnanie ,,Zapora” zwrócił się do mnie z prośbą, żeby w przyszłości uwiecznić, udokumentować naszą wspólna walkę. Zdjąć to straszne odium bandytyzmu ,, zaplutych karłów reakcji”, dać świadectwo prawdzie. Wielkim jego zmartwieniem była myśl o tym, jaka będzie ocena ich walki w przyszłości. Mówił ,, …a może już nikt o nas nie wspomni i nawet nie będzie pamiętać, że walczyliśmy o wolność Ojczyzny, może określenie nas bandytami, wpajane społeczeństwu, pozostanie już na zawsze…”. To go przerażało i bolało, nie dawało spokoju. Przeczuwał tragiczny koniec swego życia." Hieronim Dekutowski schwytany został 16 września. Został przewieziony do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Będzinie, w którym przebywał do 23 października 1947. Następnie trafił do centralnego więzienia MBP w Warszawie na Mokotowie. Od 19 września 1947 do 1 czerwca 1948 przechodził okrutne śledztwo. W opowiadaniach jego podkomendnych padały same superlatywy. W ich oczach jawił się zawsze jako młody, miły, uśmiechnięty, z twarzą o pociągłych rysach z czarnym wąsikiem, lub bez, o przenikliwym spojrzeniu, szczupłej postawy, w mundurze polskiego oficera z krótką bronią za pasem. Na głowie czapka- maciejówka z orłem. Wrażliwy na piękno, umiłował poezje, sam pisał wiersze, wsłuchiwał się ze wzruszeniem w melodie partyzanckich pieśni. Posiadał umiejętność słuchania odgłosów leśnych, jakby prowadził z nimi w myślach rozmowę. Młode lasy, zagajniki, tzw. ,,wizjery” nieraz ochraniały życie przed penetracją samolotów , lub obławy. Tu człowiek spotykał się z Bogiem. Zdawał sobie sprawę, że ich los jest losem straceńców. Śmierć kosiła ich każdego dnia, ale ginęli z bronią w ręku, a nie ,,na białych niedźwiedziach”.Podczas niejawnej rozprawy, 3 listopada 1948, przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie, oprócz mjr. Dekutowskiego, na ławie oskarżonych zasiedli jego podkomendni: kpt. Stanisław Łukasik ps. „Ryś”, por. Jerzy Miatkowski ps. „Zawada” – adiutant, por. Roman Groński ps. „Żbik”, por. Edmund Tudruj ps. „Mundek”, por. Tadeusz Pelak ps. „Junak”, por. Arkadiusz Wasilewski ps. „Biały” i ich polityczny przełożony Władysław Siła-Nowicki. Oskarżeni, z powodu obawy przed odbiciem, przebrani byli w mundury Wehrmachtu. W ostatnim słowie mjr Dekutowski nie prosił o najniższy wymiar kary, ale oświadczył, że decyzję pozostawia sądowi.15 listopada skład orzekający, pod przewodnictwem sędziego Józefa Badeckiego, który wcześniej skazał na śmierć m.in. rtm. Witolda Pileckiego, skazał go na 7-krotną karę śmierci. Pozostali otrzymali podobne wyroki. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Kiedy do zrealizowania planu zostało ledwie kilkanaście dni, jeden z więźniów kryminalnych uznał, że akcja jest zbyt ryzykowna i wsypał uciekinierów, licząc na złagodzenie wyroku. Hieronim Dekutowski i Władysław Siła-Nowicki trafili na kilka dni do karceru, gdzie siedzieli nago, skuci w kajdany. 7 marca 1949 wykonano na nim karę śmierci; stracono też 6 jego byłych podkomendnych. Śledczy prowadzący sprawę Hieronima Dekutowskiego i towarzyszy od 19 września 1947 do 1 czerwca 1948: - porucznik Ludwik Borowski – oficer śledczy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, - porucznik Eugeniusz Chimczak – oficer śledczy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, - porucznik Jerzy Kędziora – oficer śledczy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Organizator Projektu
Projekt Współfinansuje
Patroni Projektu